ETAP 1 ETAP 2 ETAP 3

Konkurs

Dziękujemy za udział w konkursie.

Nagrodzonym gratulujemy!

Longina Ronke-Strugała

Moja przygoda z Funduszami Europejskimi rozpoczęła się w marcu 2014r, jako młoda matka z odchowanymi już dziećmi, a zarazem osoba niepełnosprawna marzyłam wręcz o powrocie na rynek pracy i zdobyciu kwalifikacji niezbędnych do pracy na stanowisku administracyjno-biurowym. Mając wielką motywację aby osiągnąć zamierzony cel rozpoczęłam poszukiwania, które zwieńczyły się sukcesem. W ramach programu Kapitał Ludzki zostałam zakwalifikowana do projektu "Eko Staże", dzięki któremu odbyłam bezpłatne kursy z zakresu pakietu Office, a także inne szkolenia pomocowe, oraz 6-cio miesięczny staż na stanowisku administracyjnym w Przedszkolu. Po zakończeniu stażu miałam szczęście zakwalifikować się do kolejnego projektu w ramach programu Kapitał Ludzki "W pełni gotowi do pracy", gdzie w ramach szkoleń pozyskałam wiedzę z zakresu przedsiębiorczości, marketingu oraz bezpłatnie zdobyłam kwalifikacje w zawodzie Grafika komputerowego. Po odbyciu w/ w szkoleń odbyłam kolejny 5-cio miesięczny staż na stanowisku administracyjnym, co zdecydowanie zwiększyło moje szanse na zatrudnienie. Od maja br. jestem zatrudniona w firmie …zajmującą się (analogicznie do tematu konkursu) pozyskiwaniem Funduszy Europejskich, na stanowisku Asystentki Dyrektora. Podsumowując - fundusze, które pomogły wcześniej mojej osobie powrócić na rynek pracy, są teraz ściśle związane z moją pracą i czuję niezmierne zadowolenie, że w jakiś sposób również przyczyniam się do rozwoju gmin, przedsiębiorstw i osób prywatnych.

Barbara Gil-Czuczwara

pozwolić sobie pomóc.... Od 12 lat jestem na rencie. Zamknęłam się trochę w sobie, trochę w domu. Zanim się zorientowałam, byłam samotnym okrętem. Pewnego dnia zadzwonił telefon i otrzymałam propozycję uczestnictwa w projekcie Dobry Start organizowanym przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, współfinansowanym przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego KAPITAŁ LUDZKI. Nie od razu podjęłam decyzję o udziale w projekcie. Bałam się nowych wyzwań, spotkań z ludźmi, których nie znałam... Gdy teraz o tym myślę, to sama nie wierzę, jak bardzo byłam "wycofana", jak bardzo uciekałam od ludzi siedząc całymi dniami w domu. Dobrze, że mam to już za sobą.... Po kolejnym telefonie i głębokim zastanowieniu podpisałam zgodę na udział w projekcie, który trwał ok. 7 miesięcy. Działania realizowane w ramach projektu skupiały się wokół aktywnej integracji i podzielone były na aktywizac ję zawodową, edukacyjną i społeczną. Oprócz stałego kontaktu z ludźmi skorzystałam z szeregu atrakcyjnych form wsparcia, w postaci treningów kompetencji społecznych, warsztatów aktywizujących, doradztwa zawodowego, kilku szkoleń i pogadanek. Skorzystałam z ciekawego kursu komputerowego w stopniu zaawansowanym, warsztatów przedsiębiorczości, warsztatów kształtowania ról społecznych, ukończyłam kurs pierwszej pomocy medycznej. Projekt Dobry Start zapewnił również wyjazdy integracyjne do ciekawych miejsc w kraju oraz wspaniały Turnus Rehabilitacyjny w Jarosławcu i serię zabiegów rehabilitacyjnych w miejscu zamieszkania. Dzięki Projektowi Dobry Start przy wykorzystaniu Funduszów Europejskich moje życie uległo zmianie na lepsze. Stałam się bardziej otwarta na ludzi, bardziej odważna, pewna siebie. Wzmocniłam w sobie poczucie własnej wartości. Przyjaźnie zawarte w tamtym czasie trwają do dziś i motywują do wyjścia z "czterech ścian". Życie widzę znów w wielu kolorach...... pozwoliłam sobie pomóc....

Michał Okła

Mam 19 lat, w tym roku zdawałem maturę, a nie ukrywam, że Fundusze Europejskie pomogły mi w znaczący sposób, przede wszystkim w toku edukacji! Już od samej podstawówki dostrzegaliśmy zmiany. Szkoła była doposażana w najnowsze sprzęty, które wypierały urządzenia z minionej epoki. Kiedy z bardzo starych, zacinających się komputerów przesiedliśmy się na nowe, a do dyspozycji mieliśmy płaskie monitory (co to wtedy było!) większość uczniów nie chciała opuszczać szkoły. Każdy w pracowni dostrzegał naklejki oznaczające, że wszystko zostało sfinansowane z UE. Nie zapomnę także spotkań i imprez profilaktycznych, które były również finansowane z Funduszy. W gimnazjum w jeszcze większym stopniu dostrzegłem profity płynące z unijnych pieniędzy. Pracownie językowe, informatyczne, nowoczesne wyposażenie szkoły. My - uczniowie, mogliśmy się poczuć naprawdę komfortowo i nie odczuwaliśmy, że mieszkamy w malutkim mieście. Ponadto liczne projekty, w których można było zdobyć dużo wiedzy, a także poznać nowych ludzi. W czasach gimnazjum powstał także Orlik, który dał wiele radości i możliwości aktywnego spędzania czasu. Jednak chyba dopiero, kiedy poszedłem do liceum zdałem sobie sprawę jak istotne są pieniądze z Funduszy Europejskich. Wyjazdy zagraniczne, szkolenia w Niemczech, możliwość odbycia darmowych kursów, współprace z uczelniami... to naprawdę bezcenne doświadczenie. Z pewnością procentujące w przyszłości. Poza edukacją, dostrzegam coraz lepsze drogi powstałe ze środków unijnych. Moją pasją jest kolarstwo szosowe, więc jakość asfaltu jest bardzo ważna. Mimo wszystko jeśli chodzi o to, jest jeszcze troszkę do zrobienia :) No, ale jak przysłowie mówi "Nie od razu Kraków zbudowano". Myślę, że mimo mojego młodego wieku z Funduszami Europejskimi miałem stosunkowo często do czynienia i bez wątpienia pomogły mi one zarówno w edukacji jak i w rozwoju moich zainteresowań.

Ewelina Saja

Jeszcze jakiś czas temu dzielnica, w której mieszkam, przypominała plan dobrego filmu wojennego - scenograf zasługiwałby tu na wyjątkowe uznanie (wszystkie elementy bardzo przekonujące, wiarygodne - dopracowane w szczegółach!). Biada temu, kto znalazł się w sercu tej wojennej zawieruchy - bo, jak to na wojnie, odwiedziny w jednej z wrocławskich dzielnic można było przypłacić śmiercią! Z dachów niespodziewanie atakowały dachówki, a obskurne klatki schodowe w kamienicach skutecznie odstraszały... "czystością i świeżym zapachem", co pozwoliło zresztą na pewną oszczędność: nikt nie musiał starać się o umieszczenie nad drzwiami tabliczek: "Nie wchodź tu, jeżeli naprawdę nie musisz! Jeżeli tu mieszkasz - wyrazy współczucia!". W tym stanie kamienice wegetowały przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, coraz bardziej przypominając raczej ponure baraki niż dostojne miejskie pałace, którymi były za czasów swojej świetności. Zerkały więc smutno na swoich mieszkańców i płakały łzami w postaci fragmentów elewacji tak gęsto, że zaśmiecały całe chodniki, pozbywając się swojej zabrudzonej, dotkniętej okrutnie zębem czasu skóry. Przykro mi było patrzeć na te zniszczone kamienice, przechodząc każdego dnia ich ścianami w kolorze błota, na których nie zachowały się już w żadnym stopniu pastelowe odcienie sprzed lat. Doczekałam jednak dnia, kiedy na kamienicach pojawiły się rusztowania i z każdym dniem te miejskie damy odzyskiwały dawny blask! Kilkanaście kamienic na mojej ulicy zostało odnowionych w ramach Programu Rewitalizacji Wrocławia "100 kamienic", dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej - dzięki temu jedna z najbrzydszych i najbardziej ponurych ulic miasta powoli staje się najpiękniejszą, a ja z nieukrywaną dumą i satysfakcją podziwiam kolejne pojawiające się rusztowania i widniejące przy nich tabliczki z informacją o treści: "Program dofinan sowany z funduszy Unii Europejskiej". Dzięki tym środkom polskie miasta odzyskują niesamowity urok i klimat, przyciągając jak magnes kolejnych turystów (nie tylko polskich) i w ogromnym stopniu uzdrawiają poczucie estetyki samych mieszkańców, zmasakrowane przez ostatnie lata. Nie tylko kamienice zyskują dzięki Funduszom Europejskim - także drogi, których nawierzchnia zostaje odnowiona w ramach projektu Infrastruktura i Środowisko, niesamowicie zagospodarowana przestrzeń parków i skwerów - to wszystko wpływa w ogromnym stopniu na zmieniający się kształt polskich miast. Dzięki Funduszom po prostu mieszka się przyjemniej! Dlatego z niecierpliwością wypatrywać będę kolejnych unijnych tabliczek - zmieniaj się, Polsko, na lepsze! ;)

Iwona Żochowska

Opis: Moje życie to trzy etapy:
- przeszłość: dzieciństwo z nieciekawymi perspektywami
-teraźniejszość: studia na renomowanej uczelni, dużo możliwości rozwoju
-przyszłość: właśnie ją tworzę

Pomostem między pierwszym, a drugim etapem były właśnie Fundusze Unijne. Dzięki nim udało mi się wiele osiągnąć i głęboko wierzę że jeszcze wiele uda. Pochodzę ze wsi gdzie większość młodzieży kończy edukację na etapie szkoły średniej, dla mnie to było jednak za mało. Dzięki odpowiednim ludziom, których spotkałam na swojej drodze ukształtowałam swoje cele i poszerzyłam ambicje. Niestety nie zawsze miałam środki, aby rozwijać swoje pasje i poszerzać wiedzę. Dzięki Pani z Liceum dowiedziałam się o Stypendium dla Uczniów szczególnie uzdolnionych mieszkających na Mazowszu. Razem z siostrą złożyłyśmy wnioski i obie otrzymałyśmy stypendium w wysokości ponad 4 tysięcy. Otworzyły się wtedy przed nami duże możłiwości. Mogłam zakupić sprzęt i materiały naukowe, które były niezbędne do zrealizowania projektu w ramach stypendium. Pierwszym zakupem był laptop, z którego korzystam do dzisiaj. Mam pięcioro rodzeństwa, a mieliśmy wtedy tylko jeden komputer więc nauka była bardzo utrudniona. Zakupiłam również niezbędne wyposażenie i artykuły papiernicze. Na mojej liście wydatków znałazła się również liteteratura, legendarne Wykłady z Fizyki Feynmann'a, z których korzystam nawet na studiach. Oprócz korzyści materialnych rozwinęłam się również intelektualnie. Po raz pierwszy miałam swojego opiekuna i projekt naukowy do zrealizowania. Zdobyłam wiele nowych informacji dotyczących fizyki, co miało wpływ na wybór studiów na Politechnice. Rok później ze wspomnianego stypendium skorzystały kolejne, dwie młodsze siostry. Tym sposobem gdy się uczymy wpólnie, na stole stoją cztery unijne laptopy. Decyzją, która miała decydujący wpływ na moje życie był wybór studiów na kierunku Automatyka i Robotyka na Politechnice Warszawskiej. W znacznej mierze zachęciły mnie również fundusze unijne, ponieważ jest to kierunek zamawiany. Dzięki temu mój program studiów został znacznie poszerzony. Miałam możliwość uczestniczenia w wielu specjalistycznych kursach niedostępnych w normalnym trybie m.in programowaniu mikrokontrolerów i czujników . Uczestniczyłam w wykładach prowadzonych przez specjalistów z zagranicy m.in. z Niemiec i USA, wycieczkach do zakładów przemysłowych, gdzie w praktyce zweryfikowałam zdobytą na uczelni wiedzę. Drugim, bardzo ważnym dla mnie aspektem są ludzie z którymi mam styczność na studiach. Dla nich również decydujący wpływ na wybór kierunku miały fundusze unijne. To grupa inteligentnych, ambitnych młodych ludzi, którzy są dla mnie wzorem do naśladowania. Cieszę się że mogłam ich poznać i mam wśród nich przyjaciół. Ich aktywność na polu pozaakademickim, odnoszone sukcesy są dla mnie ciągłą motywacją. Obecnie, nie boję się wyzwań,a wręcz przeciwnie. Rozpoczęłąm studia na drugim kierunku: Elektronika, uczę się języka niemieckiego i chińskiego. W przyszłości zamierzam wyjechać na Erasmusa do Niemiec oraz ubiegać się o stypendium na naukę języka w Chinach. Cieszę się z tego co osiągnęłam i zdaję sobie sprawę, że gdyby nie fundusze unijne, na pewno nie byłabym tutaj gdzie jestem, nie poznałabym wielu ludzi i byłabym innym człowiekim. Być może nadal bym mieszkała w rodzinnej wsi i nawet nie marzyła o studiach za granicą, nauce języków i realizacji ambitnych projektów.

Martyna Buras

Fundusze Europejskie sprawiły, że bezrobocie stało się przeszłością, marazm i zwątpienie zastąpiła nadzieja na lepsze jutro! O powstaniu mojej firmy, przesądził...przypadek, mój kochany tata oglądając TV usłyszał informacje o możliwości pozyskania Funduszy Europejskich dla nauczycieli, którzy stracili pracę. Dzięki Funduszom Europejskim udało mi się otworzyć własną firmę sprzątającą. Uwielbiam robić porządki we własnym domu dlatego stwierdziłam, że świetnie sprawdzę się jako szefowa i pracownica firmy sprzątającej! Dzięki Funduszom Europejskim przeszłam szkolenie, na którym dowiedziałam się jak się zabrać za otworzenie firmy, jak napisać biznesplan. To był bardzo intensywny czas, zmienić się z nauczyciela w przedsiębiorcę to nie lada wyczyn, ale udało się, biznesplan został rekomendowany do otrzymania Funduszów Europejskich i tak machina ze snów ruszyła! Najpierw wizyty w urzędach, u księgowej, zakup sprzę tu, ulotki, wizytówki i własna strona internetowa i tak w mgnieniu oka znalazłam się na kieleckim rynku firm sprzątających. Po kilku miesiącach prowadzenia działalności z dumą muszę przyznać, że udało mi się zyskać grono stałych klientów no i nauczyłam się obsługiwać...odkurzacz piorący i ...kosę spalinową! Dzięki Funduszom Europejskim jestem sobie sterem i żeglarzem, już nie stresuje się wymagającym szefem teraz sama nim jestem! Prowadzenie firmy to duże wyzwanie, ciężka praca ale przede wszystkim ogromna satysfakcja, możliwość samorealizacji, a zadowolony klient jest chyba najlepszą nagrodą za wysiłek włożony w pracę. Dzięki Funduszom Europejskim udało mi się zrealizować marzenie o własnej firmie, udało mi się uwierzyć we własne możliwości a teraz już tylko planuje jak rozwinąć firmę wiem, że mi się to uda bo wkładam w to pracę i serce no i mam zaplecze w postaci sprzętu a to wszystko dzięki....Funduszom Europejskim! Po 100-kroć dziękuję :-)

Piotr Sadrakuła

Mam od 1997 roku umiarkowany stopień niepełnosprawności. Wiosną 2010 roku opiekująca się mną pracownica MOPS zaproponowała mi udział w projekcie, polegającym na zdobyciu umiejętności komputerowych, zakończone turnusem rehabilitacyjnym nad morzem. Uczyłem się tego co i tak kocham, dostawałem posiłki i dodatek stażowy a listopad spędziłem w Mrzeżynie k. Kołobrzegu. Z niektórymi osobami z turnusu przyjaźnię się do dziś dnia. W 2011 roku odbyłem już typowe szkolenie "unijne" w Fundacji RAZEM w Łodzi, gdzie nauczyłem się prowadzenia sklepu internetowego, fotografii i obróbki zdjęć, decoupage, czyli zdobienie codziennych przedmiotów oraz podstaw biznesu w Sieci. W grudniu po śmierci Mamy byłem 5 miesięcy hospitalizowany, potem na zasiłku. Ale wiosną 2014 zadzwoniła Pani .................. z Fundacji RAZEM i namówiła mnie na podobny kurs, tym razem bez decoupage ale z tworzeniem i obsługą Prestashop-u, rodzaju sklepu internetowego . Odbyłem płatne szkolenie, od czerwca płatny staż, a od września 2014 jestem zatrudniony na etacie w sklepie internetowym, sprzedającym drukarki 3d i materiały do nich. Mam z czego żyć, jestem raczej lubiany, w pracy daję z siebie wszystko i zapominam o chorobie. Gdyby nie projekty unijne nie wyszedłbym do ludzi, nie byłbym potrzebny i miałbym tylko 618 zł miesięcznie, co nie starczałoby nawet na opłaty. Na swój skromny sposób czuję się szczęśliwy!

Marcin Wieczorek

Najbardziej Fundusze Europejskie pomogły mi w realizacji mojej pasji jaką jest turystyka rowerowa. Dlaczego - otóż zdecydowanie przybyło dróg dobrej jakości, asfaltowanych, równych po których z przyjemnością się podróżuje. Można wtedy z większą uwagą podziwiać piękno krajobrazu nie skupiając się na dziurach w drodze czy szutrowych nierównościach, a dobrej jakości drogi współfinansowane z Funduszy Europejskich są prowadzone bardzo ciekawymi drogami o uspokojonym ruchu pośród lasów czy terenów zielonych. Również realizacja z Funduszy Europejskich szlaków rowerowych i dróg pośród rezerwatów czy puszcz zdecydowanie podnosi moją przyjemność z obcowania z przyrodą, poznawania Polski i sprzyja aktywnemu odpoczynkowi. Jednocześnie finalizowany również z Funduszy Europejskich rozwój agroturystyki pozwala mi cieszyć się noclegami o wysokim standardzie, umożliwiając możliwość wyboru odpowiadających mi noclegów i korzystać z regionalnych smakołyków kulinarnych. Najbardziej jednak cieszy fakt, że moja ojczyzna i gospodarczość ludzi prowadzących agroturystykę jest dzięki temu wspierana w rozwoju.

Konkurs

Dziękujemy za udział w konkursie.

Nagrodzonym gratulujemy!

Krzysztof Kubasik

Fundusze unijne pomogły mi w bardzo istotnym stopniu. Kiedy przyjechałem do Warszawy po studiach nie miałem konkretnego planu na życie. Wcześniej studiowałem na Politechnice Rzeszowskiej im. Ignacego Łukaszewicza informatykę ze specjalizacją: Systemy informacyjne zarządzania Ale nie były to studia które dały mi wystarczającą wiedzę praktyczną. Najważniejsze, że wiedziałem, że informatyka to jest to czym chcę się zajmować. Po studiach doszkalałem się na własną rękę oraz w praktyce. Potem dowiedziałem się o możliwości ukończenia studiów dofinansowanych z unii, właśnie wtedy zacząłem się interesować funduszami unijnymi i szukać okazji dla siebie. Udało mi się dostać i ukończyć kierunek Praktyczne nauczanie zawodu na Uniwersytecie Rzeszowskim. Zagłębiając się w szkolenia realizowane z dofinansowań unijnych zacząłem szukać okazji dla siebie. Znalazłem szkolenie które poszerzyłoby moją wiedzę na temat tworzenia nowoczesnych stron www. Po ukończeniu szkolenia zacząłem szukać pracy, znalazłem ją w dużej firmie, gdzie zajmowałem się administrowaniem systemami opartymi na technologiach internetowych, wdrażaniem nowych systemów i utrzymaniem sieci komputerowej. Nie było to w pełni samodzielne stanowisko, ale pozwoliło utrzymywać się i rozwijać zawodowo. Wtedy właśnie już jako pracownik firmy zacząłem wyszukiwać szkolenia dofinansowane z Unii. Pomogła mi wyszukiwarka www.inwestycjawkadry.info.pl/

Po krótkim czasie znalazłem kolejną możliwość rozwoju, dostałem się na kolejne studia podyplomowe kierunek Bezpieczeństwo Systemów Informatycznych na Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie to były również studia dofinansowane z unii.

Po ukończeniu tych studiów zdobyłem ogromną porcję wiedzy która miała duży wpływ na moją karierę, dostałem posadę administratora sieci w renomowanej firmie zajmującej się nieruchomościami. Jako Główny Administrator opiekowałem się serwerem pocztowym, stronami internetowymi, bazami danych, całą siecią informatyczną zbudowaną na środowisku MS AD. Miałem wtedy , zadania związane z rozwojem stron internetowych w firmie, specjalistycznym oprogramowaniem i inwestycjami w sprzęt komputerowy. Zarządzałem centralami telefonicznymi analogowymi i voipowymi. Rozwijałem firmę wdrażając zoraz nowsze rozwiązania IT, bazując na zdobytej wiedzy.

W sumie w przeciągu 5 lat przeszedłem studia oraz szkolenia które były nakierowane na zdobywanie konkretnych, praktycznych umiejętności i certyfikatów. Na przykład wyżej wspomniane studia podyplomowe o kierunku Bezpieczeństwo Systemów Informatycznych na których zdałem Certyfikaty Microsoft: EXAM 640 Windows Serwer 2008 Activ Directory, Configuring oraz EXAM 642 Windows Server 2008 Network Infrastructure, Configuring certyfikaty jak i całe studia były dofinansowane z Unii, część kosztów musiałem dokładać sam. Traktowałem poniesione koszty jako inwestycję.

Dzięki temu dziś mam wiedzę i praktyczne umiejętności w dziedzinie informatycznej. Swobodnie radzę sobie na rynku pracy. Dobre jest to, że szkolenia unijne pomagają także osobom które mają trudniejszą sytuację, których nie stać na kilkuletnie studia, czy drogie szkolenia na rynku.

Marta Gawłowska

Gdyby nie Fundusze Europejskie powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim w moim przypadku byłby niemożliwy. Niby mamy niż demograficzny, niby jesteśmy państwem realizującym zadania polityki prorodzinnej, ale kiedy po 6 miesiącach kończył mi się urlop macierzyński stanęłam pod ścianą. W żłobku publicznym nie było miejsc,na opiekunkę nie miałam funduszy, a dziadkowie byli za młodzi by odejść na emeryturę i pomóc w opiece nad wnuczką. Został dylemat - odejść z pracy czy szukać innego rozwiązania. I to właśnie wtedy w moim mieście otwierał się niepubliczny żłobek, dzięki wsparciu funduszy europejskich. Moje szczęście wtedy, można by porównać do wygranego losu na loterii. Budynek nowy, przystosowany dla maluchów, profesjonalne sprzęty,wykwalifikowana kadra i niewielkie opłaty. Wracałam do pracy jak na skrzydłach, z jednej strony ciesząc się że zostawiam dziecko w dobrych rękach, z drugiej że znów mogę się realiz ować zawodowo. Gdyby nie ta nowa placówka byłabym teraz sfrustrowaną niepracującą mamą, której życie toczy się wokół zupy pomidorowej i porad perfekcyjnej pani domu. A tak moje dziecko ma szczęśliwą i zadowoloną z życia rodzicielkę, z którą aktywnie spędza całe popołudnia na placu zabaw, który notabene także powstał dzięki funduszom UE.

Ewa Górska

Fundusze Unijne zafundowały mi nowe życie! Wbrew metryce, wbrew temu, co powiedzą ludzie, wbrew przekonaniom, że po przekroczeniu 50-tki nic już dobrego człowieka nie może spotkać. Po upadłości zakładu pracy, któremu oddałam całe swoje serce,młodzieńcze lata i całą pasję, znalazłam się na rozdrożu. Panujące na rynku pracy realia sprawiły, że ciężko mi było znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie. Wtedy z pomocą przyszedł mi Powiatowy Urząd Pracy, który realizował wówczas projekt, dofinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego. Projekt skierowany był dla takich osób jak ja: po 50-tym roku życia i długotrwałe bezrobotnych. Udało mi się zakwalifikować, dzięki czemu w niedługim czasie została przyjęta na staż do instytucji państwowej. Po kilku latach marazmu, skrajnego pesymizmu i bezskutecznych poszukiwaniach zatrudnienia okazało się, że jestem komuś potrzebna, że moja wiedza, doświadczenie i zapał na coś się jeszcze komu ś przydaje. Staż trwał kilka miesięcy i okazał się momentem przełomowym w moim życiu. Nagle odnalazłam w sobie ukryte głęboko pokłady energii i chęci do życia. Poczułam się nie tylko potrzebna, ale i nabrałam wiatru w żagle. Stałam się nagle sternikiem swojego życia, który obierając dany kurs, mógł całkowicie zmienić swoje życie. Uczestnicząc w projekcie, miałam możliwość wzięcia udziału w kilku warsztatach i szkoleniach, na których nie tylko zostałam wdrożona w panujące na rynku pracy realia, ale i nauczyłam się zasad tworzenia CV, listu motywacyjnego czy autoprezentacji. Ta wiedza bardzo mi się przydała w trakcie poszukiwań kolejnej pracy, którą udało mi się zdobyć i utrzymać aż po dziś dzień. Ale to nie koniec zmian, jakie zafundowały mi fundusze! Idąc za ciosem, postanowiłam dokonać zmian w swoim życiu. Zapisałam się do Uniwersytetu Trzeciego Wieku, który ukończyłam z wyróżnieniem! Spotkałam tam cudownyc h ludzi,także i moje rówieśniczki,które równie mocno,co ja,łaknęły wiedzy,nabycia nowych umiejętności,rozrywki i kontaktu z interesującymi ludźmi.Uniwersytet stał się dla mnie także po części próbą spełnienia swoich młodzieńczych marzeń-ponieważ bardzo młodo urodziłam dzieci,musiałam przerwać studia ekonomiczne i poświęcić się rodzinie.Teraz miałam możliwość nadrobienia tych chwil z nawiązką!Za sprawą realizowanych tu programów, wspieranych przez Unię Europejską, miałam możliwość korzystać z bogatej oferty zajęć: sztuki,ekonomii,literatury,joga,basen,wycieczki,wyjazdy do teatru, spotkania z wizażystkami,fryzjerkami–to sprawiało, że nie mogłam się doczekać kolejnych spotkań.Przełamałam strach przed wodą,okazało się,że nie historia może być fascynującą opowieścią o przeszłości,a operetka zafundować prawdziwe emocje.Po otrzymaniu pierwszych zaliczeń w indeksie zauważyłam zmiany w swoim sposobie postrzeg ania świata,zaczęłam go odbierać wszystkimi dostępnymi bodźcami,bo nagle okazało się,że jest on niezwykle pasjonujący i interesujący.Nagle poczułam się dumna ze swojej metryki.Nigdy wcześniej nie umiałam się tak cieszyć,wyrażać swojego zadowolenia z życia,korzystać z tego,co daje mi los.Od tego momentu minęły prawie 2 lata.Dwa lata stanowiące krok milowy w zmianie sposobu myślenia o sobie samej.Wreszcie,spoglądając w lustro widzę pewną siebie i swoich możliwości,fajną,zadbaną i mocno wierzącą w siebie babkę!

Krzysztof Wardak

Obecnie jestem 52-letnim właścicielem firmy zajmującej się renowacją starych mebli. W 201 1 r. będąc osobą bezrobotną z grupą inwalidzką zapisałem się na szkolenie organizowane w ramach projektu "Własna firma - bez barier" współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Kursy organizowała firma z Kalisza, której pracownicy kwalifikowali i szkolili przyszłych kandydatów do projektu.Po zakwalifikowaniu się przystąpiłem do pisania biznes planu, w którym przedstawiłem moje zamierzenia w celu otwarcia własnej firmy, renowacja i naprawa starych mebli.Otrzymane fundusze przeznaczyłem na remont i modernizację pomieszczeń przyszłego warsztatu.Środki finansowe wystarczyły również na zakup niezbędnych narzędzi i drobnych maszyn. W pierwszym etapie działalności również dofinansowanie otrzymałem na pokrycie składek ZUS. Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że Fundusze Europejskie pomogły mi staną ć na nogi.

Bartosz Moczulak

Studiuję Mechanikę i Budowę Maszyn w Olsztynie. Będąc na trzecim roku studiów szukałem pracy, w której mógłbym dorobić. Jednak ze względu na dość spore obciążenie czasowe na studiach, ciężko mi było podjąć jakąś pracę. Dowiedziałem się jednak, że na moim Wydziale Nauk Technicznych jest zespół naukowy, który realizuje projekty badawcze. Po zapoznaniu się z profilem działalności zespołu naukowego podjąłem z nim współpracę. Realizacja tych projektów odbywała się przy współfinansowaniu ze środków europejskich POIG. Wykonując zadania powierzone mi przez zespół naukowy zarówno spełniałem swoje plany zawodowe jak i otrzymywałem za to wynagrodzenie. Dzięki tym wynagrodzeniom poprawiłem swoją kondycję finansową jak również miałem środki na realizację swoich życiowych planów. Zagłębiałem się w świat badań naukowych, konferencji naukowych, pisania artykułów i opracowań naukowych, dzięki czemu czuję się pewniej na wystąpieniach publicznych i podczas redagowania różnego rodzaju prac pisanych. Zgromadzone fundusze i racjonalne ich oszczędzanie pozwoliło mi stać się bardziej mobilnym w dzisiejszym świecie, dzięki czemu jakość i sposób realizowania kolejnych projektów naukowych nie przysparza mi takich trudności, jak na początku mojej kariery :) Po wykonaniu wielu prac w projektach naukowo - badawczych otworzyła się przede mną nowa ścieżka zawodowa, związana ze światem naukowym. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu zespołu naukowego, ogromu włożonej pracy, pomocy ze strony finansowania ze środków unijnych, osiągnięto zamierzone cele a przy tym przeżyłem niesamowitą przygodę, która odmieniła moje życie, ponieważ planuję związać swoją przyszłość z uczelnią i dalszą realizacja nowych projektów badawczych :)

Kazimiera Woźniak

Fundusze Europejskie sprawiły że moja bajka została wydana i stała się pomocą dydaktyczną dla dzieci. A zaczęło się to tak: otóż moją pasją jest pisanie bajek których stale przybywało. Bajeczki czytałam wnusiowi który z wielką uwagą je słuchał a potem je opowiadał. Wysyłałam też na konkursy gdzie były wysoko oceniane przez recenzentów. Pewnego razu moje bajki zobaczyła nauczycielka pracująca w przedszkolu z dziećmi i stwierdziła że powinnam coś zrobić, aby mogły je usłyszeć dzieci. Jej słowa wciąż nie dawały mi spokoju, stale przypominały że trzeba coś zrobić aby bajki wydać. I tak pewnego razu, a był to rok 2012, na tablicy ogłoszeń zobaczyłam informację, że rusza przyjmowanie wniosków o pozyskanie Funduszy Europejskich na Małe Projekty. Ucieszyłam się bardzo, lecz po chwili pomyślałam, że sama nie poradzę sobie z wypełnieniem druków. Te obawy okazały się być na szczęście przedwczesne i płonne. Oczyw iście z pomocą bliskich i pracowników obsługujących biuro gdzie składałam wniosek, wszystko poszło gładko. Opowieści bajeczne zostały wydane w 2013 roku.

Dzięki Funduszom Europejskim bardzo zmieniła się gmina w której mieszkam. Powstały Place Zabaw, Orliki, wyremontowano i wyposażono Świetlice Wiejskie, Domy Seniora, została utworzona trasa edukacyjno-zdrowotna w kompleksie leśnym, wykonano renowację zabytków i wiele wiele innych. Te kilka przykładów które podałam jakże ogromną rolę pełnią w życiu mieszkańców. Dzieci, młodzież oraz dorośli mają gdzie się spotkać, mają dostęp do komputerów, mogą się rozwijać i bawić.

Reasumując cała Gmina pięknieje i ja swoją pasją dzięki Funduszom mogłam podzielić się z dziećmi. Radość to wielka! :)

Beata Glomb-Wróbel

Rodzice dzieci niepełnosprawnych założyli grupę nieformalną napisali projekt, jednym słowem wzięli sprawy w swoje ręce, aby zapewnić swoim niepełnosprawnym pociechom rehabilitację metodą hipoterapii.

Hipoterapia to forma rehabilitacji psycho-ruchowej, do której stosuje się konia.

W ramach projektu siedmioro dzieci niepełnosprawnych przez 18 tygodni korzysta z rehabilitacji metodą hipoterapii. Projekt jest prowadzony w stajni w Zębowicach a dzieci objęte projektem są z gmin Olesno, Dobrodzień i Zębowice.

Hipoterapia poprawia kondycję zarówno fizyczną, psychiczną oraz społeczną. Jednak to nie wszystko. Ruch konia, jego ciepło i spokój pomagają opanować niepożądane emocje i zachowania dziecka, jednocześnie wzmacnia dobre emocje i pozytywne zachowania. Hipoterapia jest metodą skuteczną i bardzo przyjazną, koń motywuje, nie nudzi, akceptuje dzieci takie jakie są w pełni ich niepełnosprawności, dzięki czemu poprawia się poczucie własnej wartości, w odróżnieniu do koniecznych ćwiczeń na salkach, hipoterapia jest prowadzona w bliskim kontakcie z naturą, co sprzyja relaksacji i osłabia reakcje nerwicowe.

Hipoterapia nie jest refundowana przez NFZ a koszty są bardzo wysokie tym razem pomogły pieniądze z Unii Europejskiej.

Projekt został złożony w ramach konkursu kierunek FIO i został dofinansowany w ramach projektów ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich oraz środków Samorządu Województwa Opolskiego.

Uśmiech dziecka jest dla rodzica bezcenny, a jeżeli można o tego zobaczyć poprawę stanu zdrowia to już podwójny sukces. Ja jestem jedną z tych mam, która dzięki funduszom z Unii Europejskiej ten uśmiech dziecka zobaczyła a co więcej zagościł on również na moich ustach :) :) :)

Tomasz Nowiński

Właściwie mogę powiedzieć, że dofinansowanie pozytywnie zmieniło całe moje życie. I nie będzie w tym zdaniu ani jednej litery przesady.

Kilka lat temu, dzięki funduszom UE, mogłem sfinansować studia podyplomowe. Prawdopodobnie gdyby nie możliwość uzyskania dofinansowania, nigdy bym się na nie nie zdecydował. To był bardzo ważny impuls i pierwszy kamyczek, który wywołał lawinę zdarzeń. Dzięki studiom odważyłem się całkowicie zmienić profil zawodowy, mówiąc wprost, rzuciłem pracę. Miałem wtedy 18 lat doświadczenia w księgowości i finansach, czego jednak bardzo nie lubiłem. Jako księgowy, byłem wtedy mocno wypalony, zniechęcony i gotowy nawet wyjechać gdzieś na przysłowiowy "zmywak" - cokolwiek, byle nie księgowość. Otworzyłem własną firmę. Wykorzystując wcześniejsze doświadczenie w finansach, zacząłem świadczyć usługi consultingowe, pomagałem w tworzeniu biznesplanów, strategii, zacząłem zajmować się marketingiem, kreowaniem marki, wizerunku itp. To był jednak tylko pierwszy, mały krok w wielkich życiowych zwrotach.

Zmiana branży pozwoliła mi na więcej kontaktów z ludźmi, na większą otwartość, na radość z tego co robię - i tak, podczas jednego z prowadzonych projektów, poznałem przyszłą mamę mojej dwuletniej już córki, Natalii i naszego syna, Leona, który urodzi się za niecałe 20 dni (co razem nadaje się na jakąś pracę, np. doktorską, udowadniającą pozytywny wpływ FE na demografię RP) ;) Nieskromnie też przyznam się, że w międzyczasie odniosłem sukces na arenie międzynarodowej. Łącząc całą zdobytą wiedzę i doświadczenie, 1.5 roku temu zgłosiłem kilka moich pomysłów biznesowych do konkursu dla przedsiębiorców. Wygrałem z prawie 12 tysiącami zgłoszeń z całego świata. Nagrodą było szkolenie biznesowe w Indonezji, prowadzone przez prezesów najlepszych i największych firm azjatyckich, nowozelandzkich i australijskich. Chyba dałem się tam poznać od dobrej strony, bo zamiast ich ucznia, okazałem się być partnerem do biznesów. Od roku pracuję z nowo poznanymi ludźmi i to oni zabiegają o moje zdanie i porady.

A mogłem po prostu być szarym, cichym księgowym, nienawidzącym codziennego wstawania do nielubianej pracy...

Konkurs

Dziękujemy za udział w konkursie.

Nagrodzonym gratulujemy!

Marzanna Gandecka

Fundusze Unijne pozwoliły mi spełnić marzenia !!! Wszystko co osiągam w swoim życiu zawdzięczam sobie i Funduszom Unijnym. W 2002r rozpoczęłam pracę w dużej firmie telekomunikacyjnej. Tam zetknęłam się pierwszy raz ze szkoleniami i rozwojem osobistym. Już na pierwszym szkoleniu przyszła mi do głowy myśl ,że też bym tak chciała- szkolić i zachęcać ludzi do zmiany. Lata leciały , a myśl ciągle pozostawała w mojej głowie. W 2012 roku siedząc wieczorem w swoje urodziny przed komputerem znalazłam studia podyplomowe Trener Biznesu dofinansowane ze środków unijnych- jedno z moich marzeń się spełniło - w lutym 2013 roku obroniłam dyplom Trenera Biznesu. Kolejna myśl , która pojawiała się coraz częściej , to chęć otworzenia własnej firmy. Po 12 latach pracy w korporacji stwierdziłam ,że to już najwyższa pora dokonać radykalnej zmiany w swoim życiu. W lipcu 2013 roku przystąpiłam do projektu "Aktywizacja rynku pracy na Dolny m Śląsku" realizowanego w ramach Poddziałania 8.1.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Pamiętam ,że w tamtym momencie postawiłam wszystko na jedną kartę , wierząc ,że musi mi się udać . Przeszłam szkolenie, napisałam samodzielnie Biznes Plan i w lutym 2014 r w dniu swoich kolejnych urodzin dowiedziałam się ,że otrzymam środki na utworzenie swojej firmy szkoleniowej . Projekt dawał duże wsparcie finansowe , ale co ważniejsze- zapewniał również możliwość otrzymania wsparcia pomostowego na pierwsze 12 miesięcy prowadzenia działalności - co pozwoliło mi zaistnieć na rynku szkoleniowym. Dzięki Funduszom Unijnym rozwinęłam również swój warsztat trenerski uczestnicząc w różnego rodzaju certyfikowanych szkoleniach. Obecnie również zajmuję się tematyką Unii Europejskiej poprzez pisanie wniosków i pomoc innym w poszukiwaniu odpowiedniego wsparcia. Obecnie kończą w mojej firmie staż dwie młode osoby , które uczestniczą w programi e " Równi na rynku pracy - YEI" współfinansowanym ze środków UE w ramach alokacji na rzecz zatrudnienia ludzi młodych. Mam jeszcze wiele marzeń , które chciałabym zrealizować - dzięki Funduszom Unijnym wierzę ,że mi się to uda !!!

Anna Wróblewska

"Drodzy Państwo!

Dziś mi wnuczka zaproponowała, bym Wam coś opowiedziała.

- Mianowicie, powiem Wam jak zmieniło się moje życie...

Mając osiemdziesiąt cztery lata, chcę korzystać z piękna świata, Aktywizować ile się da, pisać wiersze, bo to domena ma.

A w tym wszystkim mi pomagają,

Fundusze Europejskie dla naszego kraju!

Zamiast spędzać czas przy telewizorze,

Mogę ćwiczyć z seniorami na siłowni przy jeziorze, W czwartki biblioteka stoi otworem, Gdzie jest kawa, ciasto i miłe towarzystwo, które zawsze jest skore, Do wspólnego pisania poezji i wierszy, A ten, którego wiersz zostanie wybrany najlepszym, Zostaje wydany w lokalnym tomiku, Gdzie poezji można znaleźć i recytować bezliku.

Tak spędzamy nasz czas wolny,

Który jest wspaniały i spokojny.

Działa też Uniwersytet Trzeciego Wieku,

Gdzie dyskutujemy na tematy nie tylko o starszym człowieku.

Ileż pieniążki Unijne nam radości dają,

Tego nawet młodzi nie dostrzegają!

Zamiast siedzieć zamknięta w domu,

Korzystam z życia, nie dając poznać nikomu, Ile tak naprawdę mam teraz lat, Bo tak przyjazny jest dla mnie świat!

Dotarła ostatnio do mnie nowina,

I choć jest to naprawdę duże wyzwanie, na pewno skorzystam,

- Chodzi o Projekt Unijny uczący seniorów komputera obsługiwanie.

Bardzo to cieszy każdego seniora, że pomimo wieku, Jego wiedza nie zostaje ograniczona.

Być może jak moją historię dostrzeżecie, będę mogła pisać wiersze na nowym tablecie!

Podsumowując – bardzo jestem szczęśliwa, Że czas starości tak mi upływa, Że Unia Europejska dostrzega potrzeby seniora, I w swych projektach do naszej aktywizacji jest skora.

Pisze to dla Was aktywna emerytka,

Co z Funduszy Unijnych na co dzień korzysta!"

Grażyna Lencewicz

Zamiast tworzyć poematy i spiskowe teorie, opowiem Wam krótką (i prawdziwą!) historię: ja - klasyczna, książkowa wręcz Matka Polka, zwana wielofunkcyjną i spełniająca wszelkie zadania perfekcyjnie, wiodąca słodki (albo i nie...) żywot, umiejscowiona gdzieś pomiędzy deską do prasowania a nocnikiem, której codzienność tworzyły kanapa z dżemem, ścienne ketchupowe malowidła, mleczne powodzie i kapcie z powidłami, powiedziałam: dosyć! Nadszedł dzień, w którym uświadomiłam sobie, że powoli zapominam jak wyglądają ludzie powyżej piątego roku życia i tracę zdolność skutecznej komunikacji: mój słownik tworzyły zwroty dwusylabowe "am-am", "ma-ma", "pa-pa", "nu, nu"... Pomyślałam: "Oszalałam!"... I to było bardzo trafne spostrzeżenie, które poprowadziło mnie do zmian. Mimo, że rola mamy jest doprawdy wspaniała, nie daje możliwości rozwoju i zdobywania nowych umiejętności (no chyba, że na polu perfekcyjnego łączenia ról p ełnoetatowej opiekunki do dziecka i sprzątaczki). A ja, ambitna młoda kobieta, zapragnęłam rozwoju, spełniania marzeń i satysfakcji! W mojej głowie zaczęła więc kwitnąć myśl: "Przedsiębiorczość jest kobietą!" - uruchomiłam więc wszelkie pokłady swej kreatywności i postanowiłam działać. Aby jednak łączyć rolę pełnoetatowej mamy i kobiety sukcesu, wyśniłam sobie własną firmą. Zanim podjęłam decyzję, czym mogłabym się zająć, minęło kilka kolejnych miesięcy - zastanawiałam się, marzyłam, planowałam - żyłam swoimi ambicjami, co dawało mi ogromną siłę i motywację do działania. Niełatwo jednak stworzyć własny biznes z dwójką maluchów na ramionach - jednak ani przez chwilę się nie poddawałam! Zaprojektowałam swój własny sklep internetowy z ekologicznymi kosmetykami, w czym pomogło mi wsparcie finansowe na rozwój e-usług w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka - i udało się! Inwestowałam, zmienia łam, pozyskiwałam klientelę, wprowadzałam nowości, kombinowałam, zarywałam noce... I marzyłam nadal! A każde z tych marzeń powoli realizowałam - i wciąż realizuję ;) Choć prowadzenie własnej działalności to prawdziwe wyzwanie, podołałam zadaniu i dziś jestem spełnioną, szczęśliwą kobietą - bizneswomen i mamą, która idealnie łączy te dwie role. Polecam serdecznie! ;)

Ewa Orlińska-Pięta

"Z funduszami europejskimi zetknęłam się w 2009 r. kiedy zaczęłam pracować w Jednostce Realizującej Projekt przy budowie kanalizacji sanitarnej. Nigdy wcześniej nie miałam z nimi doczynienia i pracę tę przyjęłam jako wyzwanie. Aby lepiej zrozumieć jak działają fundusze, jak je można pozyskiwać i jak należy je rozliczać zapisałam się na studia podyplomowe nt. Funduszy Europejskich na SGH, które ukończyłam celująco. Kanalizację budowaliśmy w miasteczku w aglomeracji warszawskiej. Trzeba zaznaczyć, że budowa rozpoczęła się 2008 roku, a to oznacza, że miasto do tego czasu nie było skanalizowane, że pomimo XXI wieku w mieście tym były szamba przydomowe. Brak kanalizacji bardzo źle wpływał na środowisko, bowiem ludzie wypuszczali zanieczyszczenia do rowów melioracyjnych. Najgorzej było wieczorami i oczywiście latem. Trzeba było włożyć dużo pracy przede wszystkim w mentalność ludzi i przekonać ich, że bardzo szkodzą sobie i przyrodzie. Że to co wypuszczają do ziemi przedostaje się z powrotem do wód gruntowych, którą oni potem piją. Następnym problemem były finanse. Przedsięwzięcie to jest bardzo drogie, a miasta z własnych pieniędzy nie było na nie stać. Należało poszukać dodatkowych funduszy i znaleźliśmy je w ramach I osi priorytetowej Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Budowa kanalizacji kosztowało ok. 248 mln. zł z czego 85% to było dofinansowanie unijne. Dzięki tym pieniądzom miasto Marki zostało skanalizowane, dzięki czemu poprawiło się również środowisko naturalne, a samo miasto zyskało w oczach jego rdzennych mieszkańców jak również przyciągnęło nowych obywateli do zamieszkania w tym mieście. Już nikt nie powie, że Marki to ,,wiocha,,, że najdalsze wioski w górach mają kanalizację, a miasto koło stolicy nie. Sama jestem napływową mieszkanką Marek od ponad 20 lat i widzę różnicę miasta, Marki przed kanalizacją i Ma rki po kanalizacji. Gdyby nie Fundusze Unijne miasto dalej byłoby zanieczyszczone i śmierdzące. Opisałam tutaj historię nie samej firmy, ale historię miasta, które dzięki funduszom poprawiło swój image, swój status, swój wygląd. Pokazałam jak fundusze zmieniają nasze życie, polepszają jakość życia i jak ważne są w naszym życiu. Zachęcam wszystkich, którzy mogą korzystać z funduszy europejskich by nie bali się ich, i by przy ich pomocy zmieniali na lepsze swoje środowisko; czy to środowisko pracy, czy środowisko przestrzenne, czy też technologie, która poprawia same warunki jakości życia. Fundusze unijne są cool, sięgajcie po nie a sami zobaczycie efekty ich pozyskania"

Krzysztof Becela

"Mam na imie Krzysztof i dzięki Funduszom Europejskim mogę dziś robić to co lubię i sprawia mi to wielką radość i satysfakcje. Mianowicie jestem kierowcą zawodowym a dokładnie kierowcą autobusu. Ale zacznijmy od początku.

W latach 2008-2011 byłem pracownikiem gorzelni gdzie zajmowałem się nadzorowaniem produkcji spirytusu. Nie było to jakąś wielką moją fascynacją. Praca jak każda inna. W końcu gdzieś trzeba było pracować. W 2010 roku przypadkowo dowiedziałem się od kolegi o możliwości zrobienia kursu na kat C,CE,D oraz kwalifikacji wstępnych na przewóz rzeczy i osób w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego ( albo czymś bardzo podobnym :-) ). Od razu postanowiłem to sprawdzić dokładnie, gdyż od zawsze ciągło mnie za kółko ( wcześniej pracowałem jako kierowca busa). Interesowało mnie zrobienie pełnych uprawnień na autobus. Oczywiście kurs był w całości bezpłatny dla mnie dzięki Funduszom. Po wstępnym zakwalifikowaniu się na kurs nie pozostało mi nic innego jak go pozytywnie przejść i zakończyć. I tak od sierpnia do grudnia 2010 roku systematyczni e uczęszczałem na wykłady i naukę jazdy w między czasie pracując dalej w gorzelni. Po zakończonym kursie i pozytywnym zdaniu wszystkich egzaminów postanowiłem poszukać pracy jako kierowca. Udało mi się to bardzo szybko, gdyż od marca 2011 roku pracuje jako kierowca autobusu. Do tego momentu historia moja toczyła sie pewnie jak u większości ludzi którzy korzystali z Funduszów Europejskich, lecz ja dostałem dodatkowy bonus od życia :-) a nawet trzy: Po pierwsze jak wspomniałem od marca zacząłem prace jako kierowca a w czerwcu tego samego roku gorzelnia została nagle zamknięta a pracownicy zwolnieni Po drugie pracując jako kierowca poznałem moją żonę ( wtedy jeszcze pasażerkę autokaru jakim jeździłem). Jesteśmy już dwa lata po ślubie I po trzecie nawiązując do poznania żony mamy pięknego i zdrowego rocznego synka który bardzo lubi jeździć ( na razie jako pasażer) tak jak tata. Nie było by tego wszystkiego gdyby w moim życiu nie zagościły Fundusze Europejskie, dzięki którym mogłem rozpocząc kolejny ważny etap w swoim życiu."

Ewa Banasiak

Zawsze marzyłam o domku w niewielkiej miejscowości,ucieczki od wielkiego miasta. Kiedy wreszcie się udało, okazało się że i tutaj czeka nas wiele wyzwań.Dla mnie największym było to że mieszkając w "sypialni miasta" prawie nie zna się sąsiadów. Popołudniami każdy zamykał się w swoim ogródku, domu i nie wychylał nosa poza furtkę. W blokach nie było czegoś takiego.Wszyscy dobrze się znaliśmy, wychodząc po bułki do sklepu życzyliśmy sobie miłego dnia, pomagaliśmy wzajemnie i choć wszyscy wszystko o innych wiedzieli było sympatycznie. Załamana myślałam, że długo w moim azylu nie zagrzeje miejsca, ale wtedy z pomocą przyszły fundusze europejskie. Na moim nowo wybudowanym osiedlu powstała świetlica, plac zabaw i zespół boisk. Zaczęto organizować różne zajęcia. Początkowo tylko dla dzieci, potem dla całej społeczności osiedlowej. Mamy zajęcia fitness, zajęcia jezykowe, raz w miesiącu organizujemy sąsiedzkie warsztaty gd zie jedni sąsiedzi uczą drugich swoich umiejętności. Dzieci bawią się na boisku, placu zabaw, my w świetlicy doglądamy je przez okna i miło spędzamy czas. Zbudowaliśmy sobie nie tylko miejsce w którym rozgrywa się nasze życie towarzyskie ale przede wszystkim zbudowaliśmy fundamenty przyjaźni. Bez świetlicy, bez wsparcie funduszy, bez osób które miały pomysł, które doglądają całości, w końcu bez pracowników którzy przygotowują tak bogaty harmonogram spotkań nie moglibyśmy się bliżej poznać. Teraz już nikt nie ucieka do swojego domu. Wszyscy dobrze się znamy i zaraz po pracy biegniemy na kawkę do świetlicy. Nasza wieś tętni życiem. Fundusze Europejskie zbudowały u nas coś czego nie da przeliczyć się na żadne pieniądze!!!

Aleksander Wójcik

"Swoją przygodę z Funduszami Europejskimi rozpocząłem po pierwszym roku matematyki. Wówczas była możliwość skorzystania z kursu doszkalającego ""programowanie aplikacji internetowych w PHP/MYSQL (Symfony),"" w ramach projektu ""Wykwalifikowana Kadra"". Kurs był intensywny - trwał miesiąc, zajęcia były prowadzone co drugi dzień. Na kursie nauczyłem się więcej z programowania niż przez wcześniejszy rok studiów na uczelni. A jako student sam utrzymujący się nie miałem możliwości sfinansowania sobie kursu za 8 tys. zł - taki koszt widniał na umowie w przypadku niedotrzymania 80% obecności i wierzę, że w sposób realny przedstawiał cenę rynkową szkolenia.

Następnym krokiem było zapisanie się studia tzn. ""zamawiane""- informatyka stacjonarne na uczelni WSEI w Lublinie wraz z przystąpieniem do projektu „VERSATILISTS. PROFESJONALNA I KOMPETENTNA INFORMATYKA jako kierunek zamawiany zwiększający liczbę absolwentów o znaczeniu kluczowym dla gospodarki opartej na wiedzy w WSEI w Lublinie.”. 50% studentów otrzymywało stypendia w wysokości 1000zł. Ponieważ wyniki z matury miałem jedne z najlepszych wśród studentów na uczelniach lubelskich (94% matura rozszerzona z matematyki, 92% rozszerzona z angielskiego), stypendium przysługiwało mi już od pierwszego semestru. Po odliczeniu kosztów czesnego pozostawał dochód w wysokości ok 600-700zł. Ponieważ zdecydowałem się samodzielnie utrzymywać na studiach w/w dodatkowe pieniądze umożliwiły mi pozostanie na już rozpoczętej matematyce i równoległe studiowanie drugiego kierunku. Dwa lata później ukończyłem matematykę jako najlepszy absolwent wydziału - Wydział Matematyki, Fizyki i Informatyki UMCS. Gdybym musiał dzielić swój czas pomiędzy naukę a pracę na utrzymanie, dużo trudniej by mi było rzetelnie się do bieżących uczelnianych obowiązków przykładać i trudno mi przewidzieć jakby moja kariera się potoczyła.

Oprócz stypendiów w ramach kierunku zamawianego brałem udział w płatnym stażu w firmie informatycznej CGM oraz zdałem finansowane w całości przez Unię certyfikaty prestiżowych firm: Microsoft oraz Oracle. Brałem udział również w zajęciach ze specjalistycznego angielskiego, które również były przewidziane w projekcie.

Ostatnią inicjatywą, z której skorzystałem było szkolenie z angielskiego zakończone certyfikatem TELC na poziomie B2. Zupełnie nieodpłatnie przeszedłem kurs 120 godzin lekcyjnych lektoratu angielskiego przygotowującego do certyfikatu. Zdałem go najlepiej w grupie - 92%. Szkoda, że inne instytucje - uczelnie, władze miasta - nie oferują (niekoniecznie wszystkim - przynajmniej tej bardziej solidnej i zaangażowanej części studentów) bezpłatne podejście do egzaminu lub zwrot kosztów po pozytywnym zdaniu. Wówczas na pewno miałbym możliwość więcej certyfikatów zdać jeszcze w trakcie studiów lub douczyć się do czegoś, co mnie interesuje.

Obecnie jestem już absolwentem i pracuję jako programista języka Java. Jestem w zupełności przekonany, że wszystkie 3 projekty finansowane z Funduszy Europejskich w znacznym stopniu podniosły moje kompetencje. Na kursie programowania nauczyłem się myśleć jak programista na poziomie średnio-zaawansowanym pod okiem eksperta. Certyfikaty językowe oraz specjalistyczne w ramach projektu na WSEI podniosły moje kwalifikacje. Płatny staż 3,5-miesięczny pozwolił mi nabyć pierwszego komercyjnego doświadczenia tak bardzo ważnego w mojej branży. Gdyby nie Fundusze Europejskie na pewno nie mógłbym pracować teraz w tak prestiżowej firmie i pewnie moim obecnym stanowiskiem byłby praktykant/ stażysta. "

Ryszard Śródecki

Jestem osobą niepełnosprawną ruchowo i mam 61 lat. Odpowiedziałem na ogłoszenie Starostwa Powiatowego w Grodzisku Wielkopolskim dot. zapobieganiu wykluczeniu cyfrowemu osób niepełnosprawnych. Jakież było moje zdziwienie gdy poinformowano mnie że zostałem zakwalifikowany do w/w programu. Po odbyciu kursu(bezpłatnego) dot. obsługi komputera i różnych programów np. poczta, skype i.t.p. został mi dostarczony kompletny komputer z ekranem i podłączono mi go do bezpłatnego internetu z możliwością korzystania z niego bezpłatnie przez 2 lata z możliwą opcją przedłużenia. Teraz kontakt ze światem mam nieograniczony a szczególnie z córką i wnukiem którzy na stałe mieszkają w Belgii. Nie wiem czy moja wypowiedź spełnia kryteria konkursu , ale chciałem się podzielić moją radością z faktów o których napisałem. Pozdrawiam